Popołudnie z komedią

Autor: Tomasz Pułka, Gatunek: Poezja, Dodano: 05 lutego 2011, 14:23:34

Oddając dorosłość nie zawłaszczałem komentarzy,

raczej już wzmianki o opatrywaniu wstępem;

tam w imię niezdolności można pośredniczyć,

gdzie "to" się wyciera od pierwszego słowa,

koziołując w sylabach z poddaniem

urządzeń odpowiedzialnych za właściwy rytm. 

Wcześnie wybiera, dopisuje kształty do

- już zobowiązanej - powierzchni korzenia,

który - splątany sobą - wygaduje przepisom.

One nie muszą. Im lepiej zabronić. Cokolwiek

zdąży, okazuje paszport (nie mogłem inaczej).

Jeślibyś wiedział, odpowiedź zatrważa. Kołuje

promiennie dokoła chorągwi (sztandar niewiedzy)

trzymanej oburącz przez wyszukane zasady.

Gdybyś jednak odpuścił pamiętanie o "niżej",

możesz zapoznać się z darem amputacji;

kikut jak totem oddziałowuje sprawami wniesionymi

na ostrzu. Karygodne patrzenie nie ratuje efektu.

Lepiej by było dla całości przegrać, choć wiesz

jak się odbywają święta stanowione na dzień przed

panowaniem spokoju i festiwalami zatrzymań,

obszukań i rewizji kąpiących się w pamięci o

występku. Hamuj krzemienie dodane do pełni,

zawiaduj przegraną jak zabawkami doboru, by

wreszcie - utrzymać; zasklepić krzątanie.

Pamięć o stanach wypłukali myśliwi, co wcześniej

parują rozczłonkowane przymioty. To się

wyciera od kontaktu z dnem trawienia,

koronacją kurzu na madrygał powszechności

ugłaskanej dawaniem i koleją tąpnięcia (wyjaśniam:

"skromna i mówiła mało"). Subtelność podciągania,

jeśli jest zwiększeniem - cieniuje powieść

skłamaną wrażeniem. Wolałbyś wiedzieć, lecz

dworskie boleści zasłaniają szczególność, a 

trzeba najpierw ponaśladować mętności okalające

dynamikę zdania. Żerdki dla wróbli lepiej baronują.

Komentarze (10)

  • arh Pułka, a może lepiej "oddziałuje" ?

  • O, dzięki!

  • I przepastny trochę wiersz, ale podoba mi się, da się polubić taką poezję.

  • ja osobiście lubię takie teksty....lekko rozkłada na łopatki bezradny, domagający się zrozumienia umysł....czysta forma....

  • Powrót do źródeł i początków widzę.

  • nic, a nic nie pasi!

  • Wiersz tapeta. Nie zaczyna się i nie kończy. Można go umeblować wyobraźnią dowolnie.

  • baronują ;)

  • No ładnie pojechane. Ale wole twoje kwestie z tych bardziej skondensowanych.

  • Naprawdę się starałam. Po wielokrotnym podchodzeniu do tego utworu, w którym oprócz słupkowego zapisu nie udało mi się zresztą poczuć jakichkolwiek cech wiersza (jeśli nie liczyć niewspółgrających ani ze sobą, ani z całością odbić od języka "normalnej" prozy takich jak: "sztandar niewiedzy", "koziołowanie w sylabach",
    "trzymanie oburąćz przez zasady", "hamowanie krzemieni, dodanych do pełni",
    czy wreszcie pozornie atrakcyjna "koronacja kurzu na madrygał"(codzienności).

    Jakby braki melodii, metaforyki, historii lirycznej, jakiegokolwiek, chocby maciupeńkiego uniwersalnego przesłania próbował autor zastąpić zaskakiwaniem czytelnika gromadzeniem fraz bez związków fabularnych a nawet logiczno - przyczynowych, ("One nie muszą. Im lepiej zabronić." - w domysle przepisom), sugerowaniem, że narrator coś wie, czego inni nie wiedzą ("Jeślibyś wiedział, odpowiedź zatrważa", "Wolałbyś wiedzieć, lecz
    dworskie boleści zasłaniają szczególność",) itd., itd.

    Czytam i patrzę, i czuję, że to właśnie "Karygodne patrzenie nie ratuje efektu"a "dworskie boleści" tego utworu w pełni zasłoniły ową szczególność, o której raczył był pisać np. KK czy Kamil, więc może oni też coś wiedzą?

    To serio czy pomyłka warsztatowa?

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się