Dla Krzysia i Dawida

Autor: Tomasz Pułka, Gatunek: Przekład, Dodano: 09 marca 2012, 18:47:26

Już wczoraj to ("co?") chciałem napisać, przed północą, po powrocie do Rudnika ze spotkania z Krzysiem Szeremetą, które (spotkanie) promowało jego debiutancki tomik pt.: "Nowy dokument tekstowy", chciałem napisać, ale nie mogłem znaleźć zasilacza do komputera, a wszyscy spali i mogłem zbudzić światłem. Dzisiaj zrozumiałem, że zamiast refleksji o spotkaniu chciałbym opisać dwa zaobserwowane puzzle:

 

1.

 

"Tylko spróbuj nie złapać!" - krzyczy dziecko do ojca rzuciwszy piłkę. I ojciec faktycznie próbuje.

 

2.

 

"Kim ty myślisz, że jesteś?! Gwiazdą?!" - pyta krzykiem matka w "Trudnych sprawach", gdy córka dawno zgasła i tylko przez czas ją widzą.

 

*

Oba fragmenty z różnych układanek, a jednak brzegi te same, wypukłość rodzi wklęsłość.

 

*

 

Jak i większość dni, tak wczorajszy (dzień) przyniósł epifanie. Spacerując plantami zrozumiałem swój "Zespół Szkół", po prawie dwóch latach od wydania. To i tak niezły wynik, biorąc pod uwagę, że rozkminienie "Rewersu" zajęło mi trzy i pół roku. Oczywiście skorzystałem - pod koniec spotkania zapytałem Krzysia: "O czym jest twoja książka?" i on ładnie odpowiedział, choć to moje pytanie było jeszcze mokre, szukało ręcznika zgubiwszy klucz od szafki. A kilka godzin wcześniej, idąc do empiku zobaczyłem na płycie Rynku toczącą się cytrynę i dzisiaj już wiem, że gdybym miał ją opisać Stevensowi, to bym ją (cytrynę) zjadł, nie bacząc na grymas, jaki wywołałaby ta ekfraza. Bowiem "są rzeczy, które po prostu // się zjada (...)", jak pisał w 2005 roku, osiemnastoletni wówczas, mój ulubiony poeta, Adam Grzelec. Zresztą - zostawię linkę, niech se ktoś nią coś zmierzy: http://nieszuflada.pl/klasa.asp?idklasy=46461&rodzaj=1

Komentarze (29)

  • Co prawda Adam Grzelec nie jest mym ulubionym poetą, ale ten kawałek jest spoko.

    • a. z.
    • 09 marca 2012, 20:33:01

    ale fajny tekst. liryczny jak cholera:)

  • mój też :)

  • :* :)

  • Tomasz, w którym momencie przestałeś rozkminiać? Co się stało? Co się tutaj stało?

  • Nie rozumiem pierwszego pytania. Dwa kolejne jawią mi się jak nierówno wbite gwoździe. Bardzo uważny byłem na tym spotkaniu, wierszy słuchałem z zapałem, a że jako duch opozycjonisty mnie jeszcze nie opuścił - byłem przeciw podczas dyskusji. Takie są dane. Oprócz danych chciałem, korzystając z formuły utworu "dla" przedstawić Wam w nienachalny sposób swoje racje.

  • Ale to bardzo fajne, że byłeś przeciw. Zakładałem, że to ja będę, ale mnie wyręczyłeś. Tylko, że pewne rozminięcie nastąpiło. Chciałeś imputować do omawianej książki rzeczy, których w niej nie ma. A nie ma ich w niej, bo autora książki te rzeczy nie interesują. A chciałeś żeby tam były, bo interesują Ciebie. Inne rzeczy zjadasz. Inne są do zjedzenia dla Krzyśka, inne zjadam ja. I to czego Ty w pisaniu szukasz, może być o kant dupy rozbić dla innych. Dlatego pod koniec mówiłem, że na tej płaszczyźnie się nie dogadacie.

    Co do pierwszego pytania powyżej, dotyczyło ono Twojej refleksji o tym jak Krzysiek odpowiedział na pytanie 'o czym jest Twoja książka'. Sam ewidentnie to spłycił, żeby zakończyć ten temat, bo dosyć ta dyskusja bezsensowna się robiła. I tego chyba nie rozkminiłeś.

    A co do Twoich racji, to ja je doskonale rozumiem. Tylko, że wy z Krzyśkiem jesteście w pewnych kwestiach bardzo odlegli po prostu. Poza tym utwór ładny, spasiba. Wiersz Grzela znamy, jeszcze ładniejszy.

  • Z tym, że ja bardzo wierzę w "zadania poezji", stąd kwestia, że pewne (dla mnie pewne jak moja ręka przy skręcaniu) rzeczy "autora nie interesują" mnie boli do żywego. Wydaje mi się, że możemy poruszać się po uniwersum istotności, które zakłada rozprawę (czy na pięści, czy przez floret) z wytycznymi organizującymi przestrzeń wiersza ufundowaną na ponad podziałowych zagadnieniach. Ale o wszystkim tym pisze Miłosz, choćby w "Przeciwko poezji niezrozumiałej". Nie można (naprawdę?) stosować zarzutu, że jest się na "nie" wobec czegoś, czego w przedmiocie sporu pozornie "nie ma". Bo jak uczy nas Simone Weil - nieobecność jest równie istotna, co obecność, a nawet ją odgórnie organizuje.

    Czy spłycił? Mnie ukontentowała jego opowiedzenie się po stronie (to kalekie słowo) "zaangażowania", ale dalsza poetyka responsu zdała mi się być jednak kierowana przez zwyczajnie nieprzemyślenie tego zagadnienia. A już wystosowanie przymiotnika "dziecinny" względem dwóch pierwszych książek Kopyta jest dla mnie świadectwem niezrozumienia.

    Ja nie czuję się odległy od Krzysia na żadnej z płaszczyzn, łączy nas przecież kubraczek ontologicznego humanizmu (choć wielu moich znajomych zarzuca mi "zdehumanizowanie"). Kłujesz mnie tym, że "utwór ładny", wiesz dobrze :-) Stanowisko wobec gruszek Stevensa to rzecz podstawowa (pojawia się tutaj miłoszowska hierarchizacja, ale cóż poradzić nieporadności języka). Poza tym bardzo Was lubię, chłopaki; bardzo mi się spotkanie podobało.

  • Spłycił, spłycił. Tych książek Kopyta nie czytałem, więc się nie wypowiem. Oczywiście, że wiem dobrze, że "ładny" kłuje :). Poza tym, po co Ci ta cyberpoezja, Tomasz? Rozkminiam ideę bani, ale to straszna nuda jest. Cyberpoezja to dla dzieci przecież jest. tak btw

  • Kiedyś miałem wieczorek wraz z Podgórnim w nowohuckim klubie Kombinator i tam nas zapytano "dlaczego poezja cybernetyczna?" na co odpowiedziałem, że jesteśmy już na takim poziomie cywilizacyjnym, że idea pracy jest zdezaktualizowana i gdyby nie skurwysyństwo burżujów, to ludzie nie musieliby zapierdalać. Skąd wykładnia, że nam się już nie chce pisać wierszy, chcemy żeby maszyny pisały je za nas. Ale to oczywiście humorystyczna odpowiedź.

    Czytałeś Bromboszcza i Podgórniego? Widziałeś prace Płucienniczaka? To jest formuła na nie potykającą się o własne nogi "awangardowość" (w miłoszowskim - ach ten Miłosz! - ujęciu). Ryba napisał w jakimś wierszu, że to co po nas zostanie, to "nie żadna poezyja i dobroć", ale "technika i szaleństwo". Szaleństwo badam wnikliwie, technikę dzięki założeniom (worka na łeb) cybernetyzmu. To "dla dzieci" mnie rozbawiło w kontekście tego, że praca wizualna Podgórniego ukazała się w podręczniku szkolnym :-) Poczekaj dwadzieścia lat, kiedy przyjdzie czas rozliczeń z trwającą walką o model poezji.

  • Bo walka trwa, jakby ktoś nie wiedział :-)

  • W najnowszej "Odrze" też mnie pyta Witkowski o cybernetyzm i tam odpowiedzią jest fakt posiadania określonych poglądów estetycznych, które są bliskie "estetyce zakłóceń". Polecam kanoniczny tekst: http://perfokarta.net/teoria/estetyka_zaklocen.pdf

  • e, znudzi wam się, podejrzewam. Czytałem Bromboszcza i Podgórniego, no mnie to nie bawi, mnie to nudzi. Poczekam, poczekam, spór nie ma sensu. My tego nie będziemy rozliczać. Ja w to nie wierzę po prostu. Nie wierzę w tę ideologiczną nadbudowę. Minie to szybciej niż neolingwizm, w który chyba juz nikt nie wierzy, na szczęście. No nic. Walka trwa, zobaczymy.

  • Awangardowy to jest klasycyzm, linijka, żel na włosach, okular.



  • Od powietrza, głodu, ognia i awangardy... ;)

    Cybernetycy też się już rozwarstwiają Kamil, Tomek. Podgórni i Onak to nie to samo, co Miron, albo Brombosz i Pułka - bo takie trzy strumienie szaleństwa chciałbym widzieć.

    No ale ja dłubię gdzieś indziej.

    Tymczasem wojna o Kraków :D

  • nie będziesz miał poezji malarstwa dysk dżokej przede mną
    to po pierwsze
    po drugie
    papugi są wszędzie
    pa
    pługi
    pa
    Kamil pan Krwiodawca nie da ci od tyłu pisać

  • Dawid ktoś cie zna w MOCAKu?

  • a w ogóle czyj to tekst kiedy się w tłumaczenieu kożysta z netu...no no no proszę...

  • trzeba pytać w Mocaku

  • Sprawa wygląda inaczej jeśli się "żeczywiście" korzysta.

  • Brałem prysznic, kiedy uświadomiłem sobie, że "Twoja", Dawidzie, dziecinność wobec cybernetyzmu jest potwierdzeniem jego metazałożeń. Trzeba pamiętać o mottcie do "nocy i pętli" Podgórniego, gdzie Pound mimowolnie utożsamia kategorię "bycia dzieckiem" z powinowactwem jakiego uczy nas większość skutecznych systemów filozoficznych i religijnych. Bo dziecko dysponuje prajaźnią wolną od indoktrynacji przymusowej i mimowolnej edukacji, dziecko stoi w opozycji do języka i idącego za nim systemu pojęć, którego to (języka) się nas na nieświadomce uczy.

  • Chaotycznie to napisałem, bo mi siostra komputer zabierała do pakowania (bynajmniej nie na siłowni, choć jest sportsmenką), teraz już mam klawiaturę na spokojnie:

    cybernetyzm (przede wszystkim w ujęciu Bromboszcza z "digital.prayer" i "u-mana i masy" oraz wspomnianych "nocy i pętli" Podgórniego) wystosowuje wobec poetyckiej materii pewnego rodzaju - to będzie paradoksalne stwierdzenie - "niewinność" i "czystość", jaką oferuje kontakt (szeroko pojęty), ale nie kontakt z pozycji przedmiotu (tu: treść okupiona historycyzmem we wszystkich jego przejawach, tak wyraźnie obecnym w literaturze) a właśnie podmiotu "mądrego" mądrością dziecka, które samo wobec siebie (i: dla siebie) konstruuje aparat poznawczy służący nie tyle do opisu zjawisk, co czynnej z nimi interakcji. Nie wiem, czy Podgórni podkreślił (caps lockiem) słowo "LUBIĄ" w cytacie z Pounda, ale jest ono "tutaj" kluczowe, bo wprowadza ontologiczną radość z obcowania. A radość, jak wiemy, zawsze zwycięża, bo nie ma płaszczyzn, które by ją pętały. Np. kategorią "zwycięstwa/przegranej".

  • O jakże to zwięźle ujął autor "nocy i pętli" w drugiej części wiersza "Bez tytułu" (ze strony 33.)!

  • Dobrze, Tomasz, to nie jest nowe przecież. Chyba nawet nie rości sobie praw, zmieniają się tylko środki. Tak czy inaczej dla mnie to jest zabawa. Chodzi o fun i pewnie macie z tego fun. No i fajnie. Mnie to nie ruszy. No i nie myśl o mnie pod prysznicem, Tomasz, proszę.

  • poza tym, Tomasz, po cholerę nazywać, to że robicie to, bo macie z tego fun "ontologiczną radością z obcowania". Chodzi o fazę, a Ty tu tak pojechałeś, ho, ho

  • a im większą nadbudowę do tej fazy robisz, tymj staje się to coraz bardziej podejrzane

  • "Chodzi o fazę" - mój ziomek! :-)

    Im więcej podejrzeń tym ciekawsze zeznania.

    Nie wiem jak kolegów (cybernetyków), ale mnie naprawdę interesuje zbawienie.

  • ta, tylko co do zeznań, to jednak wolę, żeby były nimi wiersze, cyberwiersze, cokolwiek. Niech się broni samo, jestem staroświecki

  • ech, Tomasz, jełopie, tak sobie to przeczytałem teraz i kurwa się tęskni, bo nie ma z kim rozmawiać. Dozo (chciałoby się powiedzieć), choć pewnie nie.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się