Grupy >> Łącze, czyli e-spotkania z autorami >> Forum >> Łączę – e-spotkanie z Krzysztofem Bartnickim - pytania można zadawać do 4 marca 2012 roku
Autor Wypowiedź
Kolejnym gościem Łącza jest Krzysztof Bartnicki, tłumacz "Finnegans Wake" Joyce'a. Pytania można zadawać do 4 marca 2012 roku.

Krzysztof Bartnicki – tłumacz, autor wydanej w serii Liberatura powieści "Prospekt emisyjny", autor słowników, stypendysta MKiDN w dziedzinie przekładu. Publikował fragmenty "Finnegans Wake" w „Literaturze na Świecie” i „Przekładańcu”. Dokonane przez niego tłumaczenie "Finneganów trenu" jest jednym z niewielu całościowych przekładów Joyce'owskiego arcydzieła (po francuskim, włoskim, niemieckim, holenderskim, hiszpańskim, portugalskim, japońskim i koreańskim). Praca nad przekładem zajęła tłumaczowi ponad dziesięć lat.
http://ha.art.pl/wydawnictwo/zapowiedzi/2201-james-joyce-finneganow-tren.html

Zachęcamy wszystkich internautów do zadawania pytań. Jeden użytkownik może zadać tylko trzy pytania. Autorzy najciekawszych trzech wypowiedzi (wyboru dokonuje zaproszony gość) zostaną nagrodzeni książkami (Mamy do rozdania: jeden egzemplarz "Finneganów Tren" Joyce'a oraz dwa egzemplarze "Prospektu emisyjnego" autorstwa Krzysztofa Bartnickiego).

Uwaga: Pytania wulgarne, obraźliwe i niedotyczące tematu będą kasowane przez administrację.

Regulamin:
http://liternet.pl/grupa/lacze-czyli-e-spotkania-z-autorami/forum/305-ruszamy-z-e-spotkaniami-na-liternet-pl

20 lutego 2012, 00:17:10
20 lutego 2012, 00:27:19
W jednym z wywiadów powiedział Pan, że odżegnuje się od "FF" jako tłumacz, bo zestawienia Pana twórczości z James Joycem może Panu zaszkodzić, a nie wydaje się być wręcz odwrotnie, przecież tak brawurowy i genialny przekład stawia Pana na jeszcze wyższym stopniu, czyż nie?

20 lutego 2012, 21:59:02
Czas, który pochłonął tłumacza, jeśli się nie mylę to 10 lat. Czy to wynik podróży w głąb ludzkiej duszy wywołanej lekturą "FF"? To on opóźnił wydanie? Czy zakres, język utkany z cienkiej nici przesycony neologizmami był barierą trudną do pokonania? I dlatego aż 10 lat? A może geniusz Joyce'a zmuszał by rozkoszować się nie każdym zdaniem, lecz wyrazem, stąd takie tempo. Czy też wydanie "FF" stało pod znakiem zapytania (wola tłumacza)?

20 lutego 2012, 22:07:49
I ostanie pytanie: Kim tak naprawdę Krzysztof Bartnicki? Tłumaczem, pisarzem, artystą? Jak widzi siebie, w czym najlepiej się odnajduję? Jaka rola przypisana w scenariuszu życia dominuje? A może jakaś ukryta pasja, hobby? Nie chcę popełnić faux pas, jeśli to zbyt intymne, wkraczające na poletko zakrytej kotarą prywatności, pytanie, umówmy się że to było deja vu. :)

20 lutego 2012, 22:14:48
Szanowny Panie!"Witam" jest ponoć niepoprawne, a "dzień dobry" może być równie niestosowne jak "dobry wieczór" przez swoją zależność od pory dnia. Więc: Szanowny Panie! Jestem ogromnie zaszczycona możliwością zadania Panu pyania, a jeszcze ogromniej możliwością uzyskania odpowiedzi na nie. Jedyny problem wynika z owego ograniczenia do trzech, które zmusza mnie do wyboru spośród wielu pytań odnośnie tajników Pańskiego warsztatu.

Sprawą oczywistą jest ogrom erudycji wymaganej przez dzieło takie jak FW przez wzgląd na lingwistyczno-kulturowy koktail stanowiący jego treść. Nie pytam nawet o Pańskie kompetencje w zakresie językowym, ponieważ samo zrozumienie czysto językowej warstwy dzieła świdczy o stanie Pańskiej wiedzy (ten zaś zapewne w dzisięcioletnim procesie tłumaczenia tego dzieła pomnożył się wielokrotnie w stosunku do stanu wyjściowego). Moje pytania chciałabym odnieść do szczegółów Pańskiej pracy, a mianowicie do problemów, z którymi Pan się niewątpliwie borykał. Mam tu (pierwsze pytanie) na myśli kwestię tłumaczenia imion. Imię głównego bohatera, HCE jest jednocześnie skrótem od Humphrey Chimpden Earwicker oraz skrótem tytułu szkicu do powieści "Here Comes Everybody". HCE jest protagonistą rodu, co sparawia, że semantyka tytułu rozciąga się pomiędzy szkicem a głównym bohaterem, zaznaczając charakter i funkcję obu jako równorzędną. Czy skusił się Pan na zastosowanie jakiejś gry słownej, która by wydobyła to znaczenie?

21 lutego 2012, 16:56:27
Jako anglista i tłumacz-amator chciałem zapytać, czy tłumacząc opierał się Pan wyłącznie na samym tekście i wskazówkach autora, czy też korzystał z tłumaczeń na inne języki (bo wiem, że jakieś były)? Joyce twierdził, że książka jest całkiem prosta i zrozumiała dla każdego, kto tylko poprawnie i na głos będzie ją czytał, czy nie wydaje się Panu, że dzieło, którego nie potrafili zrozumieć nawet rodacy autora, Irlandczycy, może zostać przetłumaczone na język polski holistycznie, nie gubiąc nic z oryginału?

Oczywiście ogromnie podziwiam Pana zaangażowanie i talent do tłumaczenia, z doświadczenia wiem jednak, że istnieją nawiązania i gry słów, które czasem niesamowicie trudno wychwycić, a co dopiero przenieść na język obcego kraju, o innej specyfice i mentalności.

21 lutego 2012, 22:38:21
Jak wiemy życie nie jest różowe nawet w książkach - co się Panu najbardziej niepodoba w tej książce ? Czy w tej książce występują momenty dosiadania rowera ? I mam dla Pana zadanie - proszę przetłumaczyć mi tą książkę w 2 słowach.

22 lutego 2012, 07:46:49
mam tylko jedno pytanie Krzysiu
dlaczego postawiles na przeklad?

23 lutego 2012, 23:28:49
1. Jeśli "work in progress", to postawił Pan na otwartość tłumaczenia, czyli potraktował ten spływ jeszcze płynniej, pozostawił coś dla innych, wykręcił młynka zaiste po paterowsku ?

2. Co, nawet epifanicznie, było bodźcem dla tłumaczenia akurat Finnegans Wake (oczywiście poza jego nieobecnością, brakiem w zestawie )?

3. Gdzie widzi pan miejsce dla Finnegans Wake, wśród gier, konstrukcji Pereca, Leirisa, Mathewsa, Roussela, czy może uczynić tu wyłom dla niemożliwej gry, czy nie jest to według Pana dzieło nazbyt osobne ?

27 lutego 2012, 11:08:22
"Finnegans Wake" Jamesa Joyce`a to powieść mit, mit o powieści nieprzetłmaczalnej, powieść absolut, mityczna powieść o nieprzetłumaczalności. Tak naprawdę ta powieść, mityczna, jest znana prawie wyłącznie jedynie ze swojego mitu. Że się jej nie da przetłumaczyć (na inne języki). I pod tym względem, pod względem mitu, jest to powieść jedyna w swoim rodzaju. Czy zatem przetłumaczyć tę powieść to aby nie znaczy obalić jej mit? Odrzeć ją z mitu? I tym samym pozwolić, żeby spotkał ją los tego wszystkiego, co odarte z mitu? Odarte z jakieś nadrzędnej pięknej, bo dotąd niezłomnej, wartości?

27 lutego 2012, 14:37:04
Quaestiones oriuntur tres:

1. Which purepart of the techst brought you the most playsuhr in tranlayshion: was itt The Venerated Hannah Pluvia Pleurabbelle epee-son-tian oder The Mook-Shah ent le Grippe Stuckchen oder the dainty-dell'izzioso mat-it-unita-le Brotfressorio Brechfest crumb? Oder was it a dumpferent fragmint?

2. Habbe Sie die ahnderen Umbersezzungen nachgeguckt, erfahren, nachslashed, angeszehen, um die vari-very-gated variatas translationum nachhoeren und Ichre eigene Version enrichiren?

3. Która slava, verby, glagole, zvroty Joycovskiej mastierknigi, svietnej-cvietnej księgi, libri glanzendis, nagykonyvets ohne konc, zachwitzają Pana nachbardziej?

Felix sis!
Artur Zwolski

29 lutego 2012, 09:16:06
1. Zastanawiam się: bardziej pan tłumaczył, czy pisał po swojemu?

2. Skoro tłumaczenie trwało aż 10 lat to proszę powiedzieć, jaką drogę, z jakiego do jakiego punktu, przebył pan w tym czasie; jak przed dekadą spoglądał i jak spogląda teraz na "Finnegans Wake"? I co widzi?

3. Jakie przekłady ma pan w planach i dlaczego te?

03 marca 2012, 15:12:31
Zastanawiam się nad tym, że zadane już Panu pytanie "bardziej pan tłumaczył, czy pisał po swojemu?" bardzo trafnie (wg mnie) poddaje w wątpliwość sens nazywania takiego dzieła tłumaczeniem. I nie dotyczy to tylko Pańskiej pracy. Żeby podjąć się takiego dzieła, trzeba być pisarzem najwyższego lotu, ze wszystkimi cechami wybitnego twórcy. A zatem czy nie jest to zupełnie nowe dzieło, którego treść jedynie nawiązuje do "Finnegans Wake"? Np. w słynnych inscenizacjach teatralnych na plan pierwszy wybija się nazwisko i geniusz reżysera, który posłużył się tylko tekstem dramatu, nawet wybitnego, ale będącego często czymś zupełnie innym, mającym wcześniej nawet mniejsze znaczenie. Wydaje mi się, iż w pracy translatorskiej geniusz tłumacza jedynie wzmacnia pozycję Autora tłumaczonego dzieła, a sukces tłumacza jest zrozumiały i oczywisty tak naprawdę jedynie dla wąskiej grupy dwujęzycznych czytelników, którzy znają również oryginał...

04 marca 2012, 11:46:26
Mam tu pytania, które zadaję od momentu, kiedy pierwszy raz znalazłam fragmenty Pana tłumaczenia „Finnegans Wake” w „Literaturze na Świecie” (2004?). Nareszcie mam okazję na uzyskanie odpowiedzi, z czego z radością korzystam.
Pierwsze pytanie brzmi: dlaczego wybrał Pan taki tytuł?
Drugie pytanie, to do jakich źródeł Pan dotarł, żeby przetłumaczyć tekst a właściwie powinno się rzec - napisać nową książkę?
I jeszcze jedno: Jak czytać „Finneganów tren”?

04 marca 2012, 12:29:59
Jako tłumacz - przemieniający się dopiero nieśmiało z brzydkiego kaczątka w przyzwoitego łabędzia o średnim zasięgu - chciałbym spytać naprawdę szczerze, czy w ciągu tych 10 lat, kiedy nie raz chciał Pan rzucić "Trenem" o ścianę, a zatem - czy przez ten cały czas nie bał się Pan naprawdę ani trochę tej hordy rozwydrzonych i wszystkowiedzących, akademickich anglistów, którzy w każdej chwili mogą z przekąsem stwierdzić, iż - co jak co - ale "Finnegan's Wake" to książka, której, hm, nie wolno przetłumaczyć? Jak to było w Pana głowie?

04 marca 2012, 17:40:18
Czy FW to jeszcze angielski? A jeśli nie to Co, i jakie miejsce zajmuje w tym Pański "przekład"*. Spełnia formę metajęzyka, czy może jakiegoś dialektu, narzecza polskiego ludu? A może stworzył Pan zupełnie nowy język?

Czy szukał Pan czegoś dla siebie w FW? Znalazł Pan to? Czy po tylu latach z tekstem odnalazł Pan jakąś odp. czy może FW generuje tylko pytania, nie udziela odp?







04 marca 2012, 23:57:29
Było warto?

04 marca 2012, 23:58:53
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się